Zapewne każdy skejcik jeżdżący na desce już więcej jak 2 sezony miał okazję przeżyć zimę, jednego z większych wrogów skateboardingu. Jak na złość największa zajawka i wrażenie, że może siąść praktycznie każdy trick łapie Cię właśnie wtedy, kiedy do sklepu trzeba ubrać rakiety śniegowe lub w wiadomościach podają informację o zagrożeniu powodziowym. Co wtedy robimy? Łapiemy za ulubione filmy deskorolkowe, wstukujemy na jutjubie hasła "skaters vs cop", męczymy trickipedię The Berrics, przeglądamy nowe seksowne zdjęcia koleżanek na naszej klasie :). Wszystko OK, miło spędzamy czas, ale cholera, śnieg/deszcz za oknem, nas rozpiera zajawa, a siedzenie na dupie i patrzenie w ekran niespecjalnie pomaga w spełnieniu. Co możemy zrobić? Postaram się wam przedstawić to w punktach:
1. Spytać dyrekcję szkoły ( o ile uczęszczacie :p) o możliwość jazdy w sali gimnastycznej/szatniach/korytarzu po lekcjach. Minusem może być ultimatum w postaci osoby dorosłej jako opiekuna lub oświadczenia od rodziców.
2.Kryte parkingi sklepów/tunele/różnorakie przejścia podziemne/perony.
Mały komentarz: Spojrzenia ludzi mogą was zniechęcać do jazdy w takich miejscach, bo co prawda większość społeczeństwa patrzy na nas jak na bandytów i chuliganów niszczących mienie publiczne, ale mogę was zapewnić że Ci co mają świadomość na pewno bardziej pochwalają wasze czynne rozwijanie swoich pasji niż chlanie lub ćpanie po krzakach : )
3.Popytać znajomych, szczególnie tych mieszkających w domach o garaże, jeżeli auto akurat w nim nie stoi, a nawierzchnia sprzyja jeździe na deskorolce można poprosić o udostępnienie.
4.Dom kultury - Przespacerować się i spytać nie zaszkodzi, na pewno chętnie pomogą młodzieży rozwijać swoje pasje, przy okazji może być darmową reklamą (w zamian możecie przecież zorganizować jakiś pokaz Game of Skate lub na przeszkodach : ) ).
5. Opuszczone Obiekty - Polska jest obficie wyposażona w opuszczone fabryki/domy/bunkry. Jeżeli nie boicie się okolicznych opowieści o zjawach i duchach pożerających ludzi którzy tam chodzą takie miejsce może się okazać dla was jedynym ratunkiem.
A co jeżeli żadne z powyższych nie znajduje zastosowania w waszym mieście? Poszukajcie w internecie sąsiadujących miast posiadających kryte obiekty przeznaczone do jazdy na rowerach/rolkach/deskorolkach. Jeżeli takowych też nie ma to zostają wam jakieś jednorazowe dalsze wyprawy lub trening we własnym pokoju. To nie żart, ale okazja do popracowania nad manualem, jazdą na switchu, freestylowych tricków.
Radzimy sobie co roku to i poradzimy sobie w tym. Musi wspierać nas myśl, że zima w naszym kraju długa i sroga nie jest ; ).
Autor:
MartwyAby głosować i komentować musisz być zalogowany. Na co więc czekasz ?